Zbliża się koniec lata. Co można powiedzieć o tym roku?

Moje obserwacje wskazują, że to bardzo urodzajny rok. Oczywiście, niektóre rośliny dają mniejsze plony - to normalne. Nigdy nie ma ideału.
W tym roku wystapiły duże upały  przy braku deszczu w lipcu, co spowodowało zmniejszenie plonów.
Ale nawet i w tym przypadku - zbiory są obfite.
Cóż. Wszyskie przepowiednie zawsze mówiły o tym, że urodzajny rok poprzedza wojnę. Oby w tym wypadku się to niespełniło.

Na "moim podwórku" jest nieźle.Większość roślin, które uprawiam dała duże plony. Mniejsze są tylko w tych przypadkach, gdzie wyraźnie wystapiły braki wody. Niestety - cytryniec mój ulubiony, do takich należy. W stosunku do roku ubiegłego, który był rokiem wilgotnym, plony są na poziome 30 %.
Niemniej - jeśli jest ktoś zainteresowany - trochę świeżych owoców mogę odstąpić. Wczoraj zerwałem i są do dyspozycji.
Ale jak nie - da się je spożytkować we własnym zakresie, bo to zasoby nalewki wyraźnie zostały już naruszone.

Co jeszcze? A, może o dyniach. Tych uprawiam kilka odmian jadalnych i trochę ozdobnych. Tu także plony są mniejsze, ale pokaźne. Dynie i przetwory polecam diabetykom - bo są słodkawe bez cukru.
Rok zaś jest wyraźnie "pomidorowy" - duży plon, stosunkowo mało chorób. Więc jeśli ktoś nawadniał swoje nasadzenia - na pewno jest zadowolony.

Tyle uwag pisanych nocą, bo to problemy za snem...